Reklamuje moje dwa blogi o tematyce tam tam tam!
Percy Jackson :D
http://jasongracestory.blogspot.com/
http://itsmylifestorrycamphajfblood.blogspot.com/
piątek, 10 lipca 2015
Rozdział 2
Dni mijały nudno i zimno co mi nie przeszkadzało bo lubię chłodnę dni, mogłam stwierdzić jedno lubię to miejsce i ludzi tutaj, a zwłaszcza jednego wilkołaka, jak dowiedziałam się że Paul, Sam, Jared, Seth, Jackob i Embry są wilkołakami? Najpierw dowiedziałam się o Embrym, gdy spacerowałam po lesie a zaatakował mnie wampir niestety byłam wtedy w złym samopoczuciu więc mój dar nie zadziałał nie miałam szans aż nagle usłyszałam warkot i zza moich pleców i ukazał mi się ogromny wilk, wilkołak zabił wampira i udał się do mnie, dalej już nie ważne często spędzałam czas ze sforą a zwłaszcza z Embrym.
-Luiss.
-Tak Embry?
-Możemy pogadać?
-Jasne.-poszliśmy na spacer do lasu.
-Wiesz co to wpojenie?
-Nie za bardzo.
-Mocne zakochanie się w pewnej osobie, taka ogromna miłość i ogromny wilczy pociąg.
-Okej a więc?
-J-ja, jawpoiłemsobieciebie.
-Możesz powtórzyć?
-Ja wpoiłem sobie ciebie.-stałam jak z kamienia, Embry Call mnie kocha?
-Ale, Luiss jeśli mnie nie kochasz to spoko jakoś wytrzymam z wpojeniem.-powiedział i zaczął odchodzić zawołałam więc.
-Embry!-odwrócił się a ja do niego podeszłam stanełam na palcach i pocałowałam go on od razu oddał namiętny pocałunek i obją silnymi ciepłymi ramionami, przywarł do swojego silnego ciepłego ciała.
Polubię bardziej La Push.
-Luiss.
-Tak Embry?
-Możemy pogadać?
-Jasne.-poszliśmy na spacer do lasu.
-Wiesz co to wpojenie?
-Nie za bardzo.
-Mocne zakochanie się w pewnej osobie, taka ogromna miłość i ogromny wilczy pociąg.
-Okej a więc?
-J-ja, jawpoiłemsobieciebie.
-Możesz powtórzyć?
-Ja wpoiłem sobie ciebie.-stałam jak z kamienia, Embry Call mnie kocha?
-Ale, Luiss jeśli mnie nie kochasz to spoko jakoś wytrzymam z wpojeniem.-powiedział i zaczął odchodzić zawołałam więc.
-Embry!-odwrócił się a ja do niego podeszłam stanełam na palcach i pocałowałam go on od razu oddał namiętny pocałunek i obją silnymi ciepłymi ramionami, przywarł do swojego silnego ciepłego ciała.
Polubię bardziej La Push.
Rozdział 1
Przeprowadzka do Forx, kolejna w moim życiu przyzwyczaiłam się do częstych przeprowadzek to już nic nowego, no ale może się przedstawię jestem Luiss Oxwort i mam 15 lat w swoim życiu widziałam więcej niż nie jeden dorosły człowiek, mieszkam z rodziną zastępczą, moja matka zginęła gdy miałam 5 lat na moich oczach jednak zdążyła mi powiedzieć coś ciekawego na temat np. magów, wampirów czy wilkołaków, po niej odziedziczyłam dar panowałam nad żywiołami co było czymś niezwykłym i potrafiłam za pomocą wzroku rozpoznać czy ktoś jest zły czy dobry a i też nadawać ból po przez wzrok. Mój ojciec zmarł przy moich narodzinach ktoś go zastrzelił a matkę zabił wampir.
Kochałam moją rodzinę zastępczą ale chciałam swoją rodzinę. Wjechaliśmy już do La push były tam drewniane domki i wszyscy byli Indianinami, wszyscy wpatrywali się z ciekawością na nas jak jak zawsze miałam w to wyjebane wzięłam swoją torbę na laptopa, plecak i walizkę i udałam się do domku na samą górę do pokoju z tarasem, kazali mi się udomowić w pokoju z tarasem bo nie chcą czuć papierosów w domu, oni pojechali od razu do znajomych w Forx ja się rozpakowałam, nie byłam ubrana jak wszyscy, miałam bardzo jasną cerę wręcz białą i równie białe krótkie włosy, zielone oczy, kilka tatuaży, ubierałam się na czarno, teraz miałam bluzkę w czerwoną kratę i czarne rurki oraz glany. Makijaż czarny, kiedyś uznali że wyglądam jak śmierć ktoś nagle zadzwonił.
Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi zobaczyłam uśmiechniętą indiankę z warkoczami i wysokiego umięśnionego indianina.
-Witaj, jestem Emily a to Sam będziemy nowymi sąsiadami więc chcieliśmy się przywitać-odpowiedziała mi ta dziewczyna Emily i uścisnęła mi dłoń później ten wielki Sam uśmiechnął się i zroił to samo.
-Miło was poznać jestem Luiss.
-Podoba cię w la push?-zapytał Sam.
-Wiesz póki co mało widziałam ale to miejsce jest takie jak by miłe lepsze niż poprzedni dom.
-To świetne, jak byś chciała obejrzeć la push albo pogadać to mieszkam na przeciwko a sam 3 domy ode mnie w prawo.
-Okej wielkie dzięki.
-To do zobaczenia.
-Pa.
Mili są nawet bardzo chyba polubię to miejsce poszłam do lasu pospacerować i wpadłam na coś a raczej kogoś dużego. Był to wysoki indianin bardzo dobrze umięśniąny w samych spodenkach, wpatrywał się we mnie bardzo dziwnie.
-Wszystko okej?-zapytałam
-Ta-taak okej, Jestem Embry, Embry Call.
-Miło mi, Luiss Oxwort.
-Jesteś tu nowa?
-Tak dziś się wprowadziłam z rodziną.
-Ja muszę lecieć już odprowadzić cię?
-Nie dzięki chcę pochodzić trochę po lesie
-A więc uważaj na siebie tu jest wiele niebezpieczeństw.-odpowiedział i znikł w drzewach, kurwa wszyscy tu są no duzi ja mam 157cm wzrostu i jestem strasznie koścista bez problemu widać u mnie wszystkie żebra i miednicę, spacerowałam dalej myśląc o nim, Embry przystojny jest nie ma co.
(Punkt widzenia Embrego)
-Sam! Hej Sam!
-Co jest Embry? Co ci jest z ciałem.
-Wpoiłem się.
-Nie gadaj? W kogo?
-W tą nową jak ona miała Luiss
-Jesteś pewny?
-No tak!
-Starszyzna mówiła że ona wyczuwa wszystko ma jakiś dar czy coś więc po prostu z niąpogadaj a jeśli faktycznie ma jakiś dar w co nie wątpię pewnie pijawy będą ją chcieli.
-Spokojnie ja już zadbam żeby jej włos z głowy nie spadł.
Kochałam moją rodzinę zastępczą ale chciałam swoją rodzinę. Wjechaliśmy już do La push były tam drewniane domki i wszyscy byli Indianinami, wszyscy wpatrywali się z ciekawością na nas jak jak zawsze miałam w to wyjebane wzięłam swoją torbę na laptopa, plecak i walizkę i udałam się do domku na samą górę do pokoju z tarasem, kazali mi się udomowić w pokoju z tarasem bo nie chcą czuć papierosów w domu, oni pojechali od razu do znajomych w Forx ja się rozpakowałam, nie byłam ubrana jak wszyscy, miałam bardzo jasną cerę wręcz białą i równie białe krótkie włosy, zielone oczy, kilka tatuaży, ubierałam się na czarno, teraz miałam bluzkę w czerwoną kratę i czarne rurki oraz glany. Makijaż czarny, kiedyś uznali że wyglądam jak śmierć ktoś nagle zadzwonił.
Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi zobaczyłam uśmiechniętą indiankę z warkoczami i wysokiego umięśnionego indianina.
-Witaj, jestem Emily a to Sam będziemy nowymi sąsiadami więc chcieliśmy się przywitać-odpowiedziała mi ta dziewczyna Emily i uścisnęła mi dłoń później ten wielki Sam uśmiechnął się i zroił to samo.
-Miło was poznać jestem Luiss.
-Podoba cię w la push?-zapytał Sam.
-Wiesz póki co mało widziałam ale to miejsce jest takie jak by miłe lepsze niż poprzedni dom.
-To świetne, jak byś chciała obejrzeć la push albo pogadać to mieszkam na przeciwko a sam 3 domy ode mnie w prawo.
-Okej wielkie dzięki.
-To do zobaczenia.
-Pa.
Mili są nawet bardzo chyba polubię to miejsce poszłam do lasu pospacerować i wpadłam na coś a raczej kogoś dużego. Był to wysoki indianin bardzo dobrze umięśniąny w samych spodenkach, wpatrywał się we mnie bardzo dziwnie.
-Wszystko okej?-zapytałam
-Ta-taak okej, Jestem Embry, Embry Call.
-Miło mi, Luiss Oxwort.
-Jesteś tu nowa?
-Tak dziś się wprowadziłam z rodziną.
-Ja muszę lecieć już odprowadzić cię?
-Nie dzięki chcę pochodzić trochę po lesie
-A więc uważaj na siebie tu jest wiele niebezpieczeństw.-odpowiedział i znikł w drzewach, kurwa wszyscy tu są no duzi ja mam 157cm wzrostu i jestem strasznie koścista bez problemu widać u mnie wszystkie żebra i miednicę, spacerowałam dalej myśląc o nim, Embry przystojny jest nie ma co.
(Punkt widzenia Embrego)
-Sam! Hej Sam!
-Co jest Embry? Co ci jest z ciałem.
-Wpoiłem się.
-Nie gadaj? W kogo?
-W tą nową jak ona miała Luiss
-Jesteś pewny?
-No tak!
-Starszyzna mówiła że ona wyczuwa wszystko ma jakiś dar czy coś więc po prostu z niąpogadaj a jeśli faktycznie ma jakiś dar w co nie wątpię pewnie pijawy będą ją chcieli.
-Spokojnie ja już zadbam żeby jej włos z głowy nie spadł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)